Wywiad Petera z Teamu Gammapolis z Janosem Koborem (Mecky) w hotelu Novotel w Budapeszcie 27.12.2003

Peter: Skąd się wzięła nazwa Omega?

Mecky: Nie my ją wymyśliliśmy. Poznaliśmy się w szkole i w 1962 roku mieliśmy pierwszy występ na uniwersytecie. Organizator zapytał nas, jaką macie nazwę? Odpowiedzieliśmy, że nie mamy żadnej. W dzień koncertu na plakacie pojawiła się nazwa Omega. To nie jest w prawdzie za dobre, ale o.k., niech będzie... I w taki oto sposób znaleźliśmy naszą nazwę.

W przyszłym roku (2004) miną 42 lata wspólnego grania. To bardzo długi czas. Skąd braliście przez te wszystkie lata pomysły i chęci, aby tak długo pozostać razem. Czy napędzała was, a może motywowała miłość do muzyki albo chęć sukcesu?

Mecky: Po pierwsze byliśmy szkolnymi kolegami a największe przyjaźnie powstają w szkole. Na początku trzymaliśmy się mocno razem i chcieliśmy muzykować. Później potrzebowaliśmy prawdziwych muzyków, to byli: Presser Gabor i Tomas Mihaly, ale poza tym na początku nie robiliśmy żadnych większych zmian w grupie. Od 1971 roku do dzisiaj mamy ten sam skład.

Pewien młody mężczyzna pisał do mnie w mailu że Omega należy do "Rock'n " Roll Hall of Fame". Dlaczego jeszcze nikt tego nie zaproponował? Poza "The Rolling Stones" nie ma na całym świecie grupy, która by tak długo była na rynku. W roku 2001 razem z 70000 fanów widziałem wasz koncert na Nepstadionie, z jakością dźwięku najlepszą, jaką do tej pory słyszałem.

Mecky: Nepstadion jest duży, bardzo duży. Został zbudowany w okresie socjalistycznym, ówcześni inwestorzy mieli zamiar zbudować największy stadion na świecie. Niestety nie budowano dokładnie, części do tej pory nie ukończono a niektóre miejsca są wręcz niebezpieczne. Nepstadion jest większy niż normalne stadiony, dlatego uzyskanie dobrej jakości dźwięku wymaga sporych umiejętności.

Czy Omega 4 "Élő Omega" z 1971 roku jest rzeczywiście na żywo?

Mecky: Tak, ale materiał był nagrywany z miksera a to nie brzmi najlepiej, nie oddaje w pełni atmosfery. Wprawdzie później trochę to poprawiliśmy, ale nie zadawalająco. Materiał muzyczny jest dobry, ale jakość dźwięku nie. Na płycie studyjnej, która ukazała się wiele lat później jest o.k. Wtedy w 1971 roku tej płyty studyjnej nie dopuszczono, tak że mogła się ukazać tylko ta złej jakości, na żywo.

Na tej płycie jest utwór "Czarodziejski biały kamień". Utwór o wielkim sukcesie i pięknym tekście.

Mecky: W Niemczech mówiliśmy zawsze "Czarodziejska biała świnia" (gra słów, fonetycznie: sztain-szwain). Tak, ten tekst Petera Süyli był wtedy czymś nowym i ujmował poetycko pytanie o sens życia. Podczas występów w ówczesnym NRD, państwie o bardzo ostrej cenzurze, Omega w porównaniu z miejscowymi muzykami miała więcej "wolności" i mogła robić koncerty o innym formacie.

Przypominacie sobie występy w NRD, rzeczy, które na zawsze pozostaną w pamięci?..

Mecky: W telewizji NRD nie występowaliśmy zbyt często, myślę, że trzy razy. Koncertów też nie mogliśmy tak organizować jak to byliśmy przyzwyczajeni na Węgrzech, u nas były koncerty bardziej otwarte i większe. Zawsze w Magdeburgu, gdy wytwarzała się "za dobra" atmosfera, gasło światło i musieliśmy kończyć. W Berlinie mogliśmy grać co chcieliśmy i jak chcieliśmy, w Dreźnie również. Widać w Magdeburgu szef partii nie był nam przychylny.

Przypominam sobie dwa koncerty w Berlinie, gdzie podczas ulewnego deszczu daliście koncert dla wielotysięcznej publiczności. Mimo złych warunków (bez zadaszenia) dotrwaliście bez przerywania do końca.

Mecky: Tak wiem, graliśmy tam wtedy utwory z dziesiątej płyty. Dla nas była to próba generalna przed koncertem na Nepstadionie. Te dwa koncerty w Berlinie właśnie ze względu na specyficzne warunki były czymś specjalnym. Poza tym publiczność w NRD była zawsze po naszej stronie i byliśmy im to po prostu winni, mimo burzy i deszczu.

Którą z waszych płyt uważasz za najlepszą?

Mecky: Nie mam takiej.

Jest może płyta, którą wolałbyś nigdy nie zrobić?

Mecky: Tak te ostatnie dwie. Ta przedostatnia "Transanddance" jeszcze ujdzie, ale to ostatnia nie. Teksty są złe, harmonicznie jeszcze idzie, ale melodie są nudne i ...... nie, to już nie była Omega, taka jak kiedyś.

Po roku 1989 nastąpił okres pustki informacyjnej. W NRD, kiedyś uznani artyści znaleźli się w "dziurze", ponieważ nie było na nich popytu. Te zmiany wtedy przebiegały w całej Europie, jak wpłynęły na was, co robiliście do czasu tego wielkiego koncertu na Nepstadionie

Mecky: Tak, wtedy była bardzo interesująca sytuacja. Nikt nie wiedział, co się stanie teraz, co później, czy Rosjanie na pewno odejdą ze wszystkich tych państw? Nikt nie wiedział czy to jest pewne, czy może potrwa tylko kilka tygodni, może miesięcy i wszystko wróci. Tak około 1992-1993 uwierzyliśmy, że już "stare" nie wróci. Później w roku 1993 planowaliśmy i długo przygotowywaliśmy koncert na rok '94. Przedtem było na Węgrzech wiele zachodnich grup i były one atrakcyjniejsze niż krajowe. Również rynek fonograficzny był nastawiony na wykonawców zagranicznych, także w latach '89-'93 nie odgrywaliśmy dużej roli na rynku muzycznym.

Pytanie z innej beczki. Gdyby ktoś wysłał wszystkich pięciu muzyków Omegi do "domu towarowego", w jakim dziale można by kogo znaleźć?

Mecky: (Mecky się śmieje...)...mnie przy kawie...Laciego wszędzie... Misi w dziale elektroniki i sportowym...Ciki w dziale odzieżowym i obuwniczym...Elefanta przy gazetach.

Omega spotyka się na wspólnym muzykowaniu sporadycznie, okazjonalnie. Z czego żyją muzycy w czasie, kiedy nie stoicie wspólnie na scenie?

Mecky: Najłatwiej ma Misi. Jego żona jest stomatologiem i to rozwiązuje problemy finansowe. On sam nie robi prawie nic. Może w domu trochę muzykuje. Laci gra w różnych formacjach. Ciki z gitarzystą Tamaszem Sekeresem. Elefant trudni się w rodzinnej firmie, przemysł tytoniowy i kolportacja czasopism. Ja najchętniej nie pracuje za dużo. Nie bywam za często we własnym studiu. Moi technicy produkują za to dużo dla innych wykonawców. Własne produkcje robimy niezależnie od siebie. Czasami przyjdzie Ciki i gra swoje pasaże a innym razem przyjdzie Laci.... Ja pracuję sam, próbuję poskładać materiał z lat '70 na DVD, ale nie zawsze jestem zadowolony z materiału audio albo video, albo z efektu końcowego

Czy w tej długiej karierze muzyka są niezapomniane momenty?

Mecky: Bardzo wiele zwłaszcza w Niemczech, np. te dwa wspomniane "mokre koncerty", ale też duże koncerty na Węgrzech. Nie do zapomnienia jest to pierwsze angielskie tournee. Na każdym tournee było coś dobrego i złego, trzeba na to patrzeć w całości.

Kiedy Omega zagra znowu na żywo?

Mecky: Nie jest wykluczone, że w roku 2004. Na koniec roku 2004 planujemy występy także w Niemczech: Lipsk, Berlin, Hanower i Hamburg. To jest rzeczywiście na razie tylko w planach. Może na wiosnę odbędzie się węgierskie tournee, już czas, ostatnie było dawno temu. Na zakończenie może duży koncert na Nepstadionie. Oczywiście wszystko to plany. Mam nadzieję ze to się jakoś uda, niestety nie wszystko od nas zależy. Dwa lata temu, jak tak dużo planowaliśmy, mieliśmy pecha. Laci miał chorą rękę a Misi miał swoje problemy. Mieliśmy rzeczywiście pecha. Wcześniej nie mieliśmy takich problemów a tu wszystko naraz.

Jakiej muzyki prywatnie słucha Mecky?

Mecky: W samochodzie czasami klasycznej. W radiu jest za dużo reklam i komercyjnej muzyki, a tego nie lubię.

Jaki koncert podobał ci się najbardziej jako słuchaczowi?

Mecky: Rolling Stones w Budapeszcie. To był mój ostatni koncert i tam zdecydowałem, że już na żaden więcej nie pójdę, ponieważ ten jest niezrównany. To był szczyt.

Jaki sprzęt na koncertach używa Omega, własny czy wynajęty?

Mecky: Sprzęt wynajmujemy. Ostatnio gramy tylko duże koncerty, na stadionach. Do tego potrzeba sprzętu dużego formatu, tego nie możemy sami finansować. Natomiast technicy są z mojej firmy, to dobrzy fachowcy, znają swoje rzemiosło.

Czym jest Omega dla Meckyego? Czy jest ostoją?

Mecky: Nie, oczywiście to jest numer jeden mojego życia, tyle czasu... Człowiek staje się spokojniejszy. Czasami przychodzi pomysł, żeby znów zagrać, ale są też inne rzeczy, choćby moja żaglówka na Balatonie, lubię kołysać się na falach. To jest bardzo ważne, ale gdy są koncerty jestem znów cały z Omegą.

To co w przeciwieństwie do innych grup zauważam u was, że ze sceny emanuje nieprzerwana radość i chęć muzykowania. Mam wrażenie, że jest większa z koncertu na koncert.

Mecky: Tak, przedtem było tak codziennie. Teraz jest jeszcze intensywniej, ponieważ nie gramy tak często. Po występach na dużym Nepstadionie, nie mogę sobie wyobrazić koncertów o mniejszym formacie. Chcieliśmy wystąpić w nowej hali sportowej, byłem tam i odniosłem wrażenie, że to nie dla nas, w Budapeszcie musi być Nepstadion.

Są grupy albo artyści, którzy dla was są albo byli konkurencją?

Mecky: W przeszłości było ich wiele, ale w ostatnich 15 latach już nie. Tylko w latach '70 ale później już właściwie nie.

Utrzymujecie kontakt z innymi węgierskimi grupami, kto jest dzisiaj jeszcze aktywny?

Mecky: Oczywiście kontakty utrzymujemy. Każda grupa miała już coś w rodzaju koncertu pożegnalnego. Illes dawał już przynajmniej 15 razy koncert pożegnalny, może dlatego nie robimy nic z tych rzeczy.

Czy Omega nagra jeszcze nowy album?

Mecky: Mam nadzieję że nie, ta ostatnia płyta to nie była już muzyka Omegi. Misi napisał parę kawałków, Elefant i Laci również ale to już nie była Omega. Ostatnią prawdziwą płytą Omegi był "Babylon" i może połowa "Transanddance.

Najlepszą płytą dla mnie był, wolno mi to powiedzieć?... (Mecky potwierdza) "Skyrover"

Mecky: Tak, to była najbardziej monotematyczna płyta, "Time Robber" była pierwszą w tym kierunku, "Skyrover" to ukoronowanie. Gammapolis była już trochę za "lekka". "Skyrover" jest najczęściej sprzedawaną płytą z tej serii, zresztą wszystkie trzy "ozłocone".

Czy istnieje szansa wznowienia sprzedaży płyt Omegi w Niemczech? Popyt jest relatywnie duży.

Mecky: Dwa lata mieliśmy umowę z BMG, umowa ta wygasła. Obecnie szukamy nowego partnera, dla nas jest jasne, jeżeli zrobimy tournee po Niemczech, to płyty muszą być w sprzedaży. Starych kontaktów już niestety nie mamy, stąd jest ciężko znaleźć nowego, odpowiedzialnego partnera. Pracujemy nad tym i jesteśmy bardzo zainteresowani.

Przypominasz sobie jeszcze to tuornee z przed 20lat po Holandii? (pytanie z internetu)

Mecky: Cała Holandia jest jak z bajki. W Roterdamie daliśmy bardzo dobry koncert. Niestety nie gościlismy często w Holandii, ale te koncerty i publiczność należą do najlepszych, obok Niemiec i Węgier. Chciałbym jeszcze coś dodać: Tym co w moich oczach Omegę wyróżnia jest to, że w latach '70 oprócz Gabora Pressera nikt z nas nie kończył szkoły muzycznej. Z pośród muzyków, którzy nie kończyli szkół muzycznych kto robi to lepiej od Omegi? Wielu mnie pyta, dlaczego ja np. nie wydaje żadnej solowej płyty, otóż ta cała moja muzyczna praca interesuje mnie tylko z Omegą. Mnie nie interesuje np. kto na Węgrzech najlepiej gra na gitarze albo kto jest najlepszym muzykiem, pod tym względem jestem inny.

Coś, co muszę szczególnie zaznaczyć, jest moja wdzięczność za sposób prowadzenia tej rozmowy. Otwartość, luźna rozmowa, poświęcenie czasu nie są takie oczywiste. To się wyczuwa, czy ktoś takiej rozmowy chce, czy jest ona raczej balastem. W Niemczech nie znam osobiście żadnego artysty albo grupy, którzy by tak otwarcie i bezpośrednio rozmawiali. Dlatego chciałbym, w imieniu fanów z Niemiec za tę rozmowę podziękować. Może jeszcze jakieś pozdrowienie?

Mecky: Nie, nie chciałbym z tego miejsca pozdrawiać, ale ze sceny gdzies w Niemczech.

Z niemieckiego tłumaczył Marek.
 


Nowości
Kto jest kto...
Galerie 2004
Koncerty
Historia
- Lata 60-te
Płyty
- podstawowa 15
- zremasterowane
- angielskojęzyczne
- na żywca
- na żywca
   zremasterowane

- antologie
- składanki
- cuda i cudeńka...
- dvd
Teksty
Archiwum
Linki
Ciekawe miejsca
Kontakt
- Beata
- Marek

Wortal
Omegadiszkont

Bratka © 2004